Po drugiej stronie wrót: Które zasady warto łamać?
– Czego się dziś dowiedziałeś?
– Że łamię zasady.
– Podobało ci się to?
– Tak.
– No pięknie.
Tyle razy tłumaczymy dzieciom: „Takie są zasady.” „Tego nie wolno.” „Tak się nie robi.”
A potem oczekujemy, że wyrosną na ludzi, którzy będą myśleć samodzielnie.
Przypomniała mi się legenda o rybce koi. Tej, która popłynęła pod prąd, pokonała wodospad i według legendy stała się smokiem.
I zaczęłam się zastanawiać: czy ci, którzy czasem świadomie łamią zasady, nie zyskują więcej niż ci, którzy po prostu nauczyli się ich przestrzegać?
Nie mówię o zasadach, których złamanie krzywdzi innych.
Myślę o tych: „Zawsze tak robiliśmy.” „Tak się przyjęło.” „Tego się nie robi.” „Nikt wcześniej tego nie próbował.”
Dzieci mają na nie jedno irytująco dobre pytanie: „Dlaczego?”
My, dorośli, z czasem nabieramy wprawy w niepytaniu.
Chcę, żeby mój syn znał zasady.
Jeszcze bardziej chcę, żeby potrafił rozpoznać te, które warto złamać.
Wiele pytań, które pojawiają się podczas tworzenia Kyre, zostaje ze mną znacznie dłużej niż sama scena w książce.
Czy dziecko powinno zawsze przestrzegać zasad?
Co właściwie znaczy przygotować je na przyszłość, której sami jeszcze nie znamy?
Czy zależy mi, żeby mój syn dużo czytał – czy raczej, żeby miał o czym myśleć, kiedy zamknie książkę?
Z takich pytań powstaje „Po drugiej stronie Wrót”.
To moje teksty o synu, technologii, decyzjach i sprawczości. Czasem zaczynają się od rozmowy z moim dzieckiem. Czasem od sytuacji, którą przeczytałam lub usłyszałam. Czasem od czegoś, co wydarzyło się podczas spotkania z dziećmi.
To mój osobisty zapis tego, czego chciałabym nauczyć syna – i czego sama nadal uczę się jako dorosła.